http://www.tlpoker.pl/


LP international Poland latinoamerica Iceland    Kontakt            Użytkownicy: 42 Aktywnych, 0 Zalogowanych - Godzina: 05:13
Poker Nowości








TLP Avatary Pokerstars:


No 1 - The Larch

Nowy na TLPoker? Zarejestruj się za darmo!
rss
Jestem policjantem...
  Mynyx, Mar 07 2011

... w serialu internetowym tworzonym przez studentów. Póki co jesteśmy w fazie tworzenia dwóch pierwszych odcinków z planowanych w pierwszej serii dwunastu. Małe preludium macie w etiudzie, zrealizowanej na egzamin w szkole filmowej. Podupada dźwięk niestety strasznie - nie było dźwiękowca. Ja to ten brzydki, który mówi w pewnym momencie "nie wzywamy wsparcia?" (kultowy tekst, którym męczą mnie teraz znajomi). W serialu mam już więcej tekstu i w ogóle znacznie częściej się pojawiam (fapfapfap).

http://www.vimeo.com/18027822

Od października jestem studentem aktorstwa w Wyższej Szkole Komunikowania i Mediów Społecznych w Warszawie. Był to z jeden powodów, przez który nie grałem i nie udzielałem się aktywnie przez ostatnie niemalże pół roku. Drugim było storbienie niemalże do zera całego rolla, poprzez niewątpliwy downswing, ale również i paskudną grę spowodowaną brakiem HEM'a i brakiem zapewne i samozaparcia, wskutek czego zaniedbanie rozwijania swych umiejętności. Doprowadziło to do upadku do poziomu 150 euro. Czerwona lampka zapaliła się zdecydowanie za późno (a ktoś mi kiedyś powiedział, by nigdy nie lekceważyć czerwonej lampki) i mobilizacja sił nastąpiła dopiero na tymże poziomie. Dostałem na gwiazdkę laptopa od ojca, więc pierwsze co zrobiłem to instalacja i konfiguracja HEM'a i dopiero wtedy zainstalowałem room'y. Wszystkie pieniężne ulepki zebrałem w jedno miejsce i rozpocząłem wyrabianie bonusów od Savvy. To było na początku stycznia. Dzisiaj roll wynosi ponad 2k euro, a wczoraj, miast wygrać Sunday Million, wygrałem satelitę na EMOP-a do Lizbony, inwestując w nią 35 euro. Wracam powoli do swojej gry.

Back to the game, bitches!





0 votes

Komentarze (10)


Quitting Poker
  Mynyx, Jul 11 2010

Nie, ja póki co nie odchodzę.

Ale taki tytuł miał jeden z wpisów na liquidpoker, dość często udzielającego się tam gracza. Pozwoliłem sobie przetłumaczyć na własną rękę ten wpis i teraz dzielę się nim z wami. Proszę przy tym o wyrozumiałość, to w sumie moje pierwsze oficjalne własne tłumaczenie

Nie czytałem go drugi raz, więc mogą być literówki tudzież inne błahostki.

Wpis tego gościa jest dosyć chaotyczny, co widać w tłumaczeniu. W sumie tak naprawdę, nie powiedział może nic nowego, ale myślę, że może być warte przeczytania, dla kogoś, kto myśli o byciu tzw. "pro". I być może w ogóle dla każdego, kto zaczyna przygodę z pokerem. Ku przestrodze. Czy coś w tym stylu.

---------------------

"
Myślę, że każdy dochodzi do tego miejsca prędzej czy później.

Stałem się „pro” w lutym 2008. To oznacza, że moja przygoda z pokerem trwała 2,5 roku. Teraz mam 26 lat. Ten post będzie refleksyjny i długi.

Gdy zająłem się profesjonalnym graniem w pokera, życie było ekscytujące. Dzień po tym jak zrezygnowałem ze swojej pracy wyjechałem na półtoramiesięczne wakacje do Denver by poimprezować z kumplem. Następnie wróciłem na miesiąc do domu, po czym wyjechałem do Las Vegas. Nie robiłem nic innego w ciągu pierwszych czterech pierwszych miesięcy oprócz podróżowania i grania na moim laptopie, gdy miałem czas. Nie szanowałem wtedy gry na tyle, ile powinienem. Kiedy zarabiasz 5-10 tysięcy dolarów miesięcznie w 40 godzin nie dajesz jej tyle szacunku, ile powinieneś. To jest easy money. To zawsze będzie easy money.

Nigdy wcześniej nie miałem wiele pieniędzy. Gdy wychodziłem ze znajomymi, którzy mieli pustki w portfelu, czułem się w obowiązku postawić im drinka, obiad, cokolwiek. Myślałem sobie: „Te shoty kosztują mnie 25$, to 20 minut grania, dla nich 3 godziny pracy.” Robiłem szybkie kalkulacje i praktycznie zawsze stawiałem. Do tego chciałem wyglądać, jakbym był kimś ważnym. W pierwszym roku gry wydałem sporą ilość pieniędzy. Wygrałem jakieś 70-80 tys. a wydałem z tego około 60-70. Przeprowadziłem się do własnego mieszkania pod koniec 2008 roku. Wtedy zacząłem odczuwać stres związany z pokerem. Czynsz wynosił 450$ na miesiąc plus 200$ na rachunki. Musiałem zarabiać przynajmniej 600$ miesięcznie, a w barach i restauracjach wydawałem tysiące. Gdy przychodzi downswing, załamujesz się. Twoja pewność siebie zostaje zniszczona. Musisz wypłacić kasę. Twój bankroll maleje. Musisz wygrywać, by żyć.

Kiedy doszło do tego momentu, że musiałem wygrywać, by przetrwać, powinienem był odpuścić. Ale jest coś takiego jak nałóg, w który wpadasz kiedy wygrywasz odczuwalną ilość pieniędzy w przeszłości. Nie byłem gotowy na rzucenie gry. Całymi nocami, gdy leżałem w łóżku, rozmyślałem co będę robił/jak będę żył, gdy będę regularsem na NL1000, robiąc stale 500$ na godzinę. „To tylko kwestia czasu, kiedy zacznie mi znowu iść i wejdę na stawki wyżej.” Jedyna różnica między mną, a gościem grającym 5/10 była taka, że jemu szło dobrze gdy robił shoty na NL400-600, a mi nie. „To powinno się wkrótce zmienić.”

Więc grindowałem. Miałem parę dobrych miesięcy w 2009, jednak w ciągu całego roku zrobiłem zaledwie 20000$, borykając się ciągle z kilkutysięcznymi upswingami i downswingami. Stała chęć wygranej dawała mi siłę. Życie zmieniło się w ciągłą podróż i robieniu mnóstwa pieniędzy na NL100, grając 40 godzin tygodniowo. Rosło zdenerwowanie faktem, że zmierzam donikąd. Ta gra może być nieskończenie irytująca i cały rok 2009 przypominał mi tortury zadawane żydom przez nazistów w obozach koncentracyjnych. Kazali oni nosić im kamienie z jednego końca obozu na drugi. Kiedy skończyli, mieli nosić je z powrotem na miejsce, z którego je przynieśli. Cały czas. Bezcelowo. Tak się właśnie czułem, stale wracając do punktu wyjścia. Ale miałem tą nadzieję, że jednak moja na razie bezowocna praca dokądś mnie zaprowadzi. Ta nadzieja teraz odeszła.

Rok 2010 nie był wiele lepszy. Do tego momentu jestem na plus 1358$ + 7000$ z rb w 598 godzin. Prosta matematyka – 14$/godzine. Co za potworna rzecz do robienia za marne 14$. W ogóle nie robi się lepiej. Nie doskonalę się.

Tu nie chodzi tylko o stres, czy brak pieniędzy. Mam niesamowite poczucie izolacji od prawdziwego świata. Nikt kogo znam nie może zrozumieć mojej pracy. Ludzie, którzy są mi bliscy mają względny szacunek do tego, co robię, ale nie wiedzą tego, co to za sobą niesie. Nikt mnie już nie pyta, jak minął mój dzień, bo nie chcą słuchać jak robię 200,300,400,500 dolarów, co jest znacznie większą kwotą, niż ta, która oni zarabiają w jeden dzień. Oczywiście, przeciwna sytuacja też istnieje – jak mówię, że przegrałem 200,300,400,500 dolarów, też nie chcą o tym słyszeć – to duże pieniądze dla nich. Ignorują ten aspekt mojego życia, bo prościej jest o tym nie myśleć. Nie mam im tego za złe. Co za chora sprawa. Jedyni ludzie, którzy mnie rozumieją są w internecie. Rozumieją, ale nikt ich nie obchodzi, bo mają multum własnych problemów. To bardzo samotna praca.

U innych ludzi również nie ma co szukać jakiegokolwiek szacunku do mojego zajęcia. Gdy spotykam znajomych, zawsze pytają: „Dalej grasz w to pokerowe coś?”. Są zawsze zaskoczeni, gdy odpowiadam „tak”. Czuję, jakby ludzie patrzyli na mnie jak na zdegenerowanego hazardzistę.

Świat pokera jest pełen cienia. Mam szczęście, że mogę większość czasu spędzić na grze online. Bo kiedy grasz live dostrzegasz prawdziwy obraz degeneratów i ludzi niemoralnych, którzy uczestniczą w pokerowej rozgrywce. Kiedy myślę o tym, że z tymi samymi ludźmi spotykam się przy internetowym stole, czuję się źle. Miałem wrażenie, że poker jest jak sport. Wykonujesz move, przeciwnik wykonuje move. Jeśli twój move jest lepszy, wygrywasz. I jest to prawda, bo faktem jest, że połowa ludzi grających w pokera stara się doskonalić swoje umiejętności i być lepszymi graczami. Nie sądziłem jednak, że druga połowa to utracjusze, którzy tylko szukają akcji. Wiem, że większość ludzi nie czuje tego, co ja, ale czuję się winny, gdy wygrywam pieniądze od tych ludzi. Co to za życie, gdy korzystasz z czyjegoś uzależnienia? I to przykre, ale tak właśnie robi się pieniądze w tej grze.

Czuję się zmuszony do zadania pytania: „Dlaczego tak jest, że zarabiałem więcej pieniędzy 3 lata temu, gdy moja wiedza była znacznie uboższa niż teraz, gdy też tiltuję mniej i jestem bardziej zdyscyplinowany?”. Odpowiedź jest dość oczywista. Poziom poszedł w górę. I będzie dalej rósł, aż do jakiejś radykalnej zmiany.

Teraz mam 26 lat i widzę, że poker nie będzie ważną częścią mojego życia. Patrząc wstecz, nie zapewniłem sobie żadnego zaplecza finansowego na początku gry. Postawiłem wszystko na pokera. Straciłem dwa lata nauki w college’u. Jeśli teraz tam wrócę, nie zdobędę wyższego wykształcenia wcześniej niż po 29 urodzinach. Głupio tak zmarnować życie, marząc. Moja rada dla każdego pełnego aspiracji pokerzysty „pro” jest podobna do tego, co powiedział Mike McDermott w „Rounders”: „Zawsze zostaw sobie outy.”. Nie rzucaj szkoły ze względu na pokera, z doświadczenia wiem, że to naprawdę idiotyczne.

Być może najważniejszym doświadczeniem pokerowym dla mnie jest nauczenie się bycia znieczulonym na wszystko dokoła mnie. Bo by wygrywać w pokerze, trzeba się znieczulić, np. na badbeaty. Nie możesz mieć emocji podczas podejmowania decyzji. Niestety, przedkłada to się na prawdziwe życie. Ciężko mi doświadczyć prawdziwego uczucia zabawy, bólu, jakiejkolwiek ważnej emocji. Nie działo się to, dopóki nie odciąłem się od gry. Boję się, że będę dochodził do siebie długi czas. Pamiętam jak dowiedziałem się, że moja ciotka popełniła samobójstwo. Nie czułem nic. Zastanawiam się, czy jakby umarł mi ktoś bliższy, czy bym coś poczuł. Mam nadzieję, że tak.

Co jest przeważającym czynnikiem dla którego grasz w pokera? Pieniądze? Brak konieczności chodzenia do pracy? Nieważne, naprawdę są rzeczy ważniejsze w życiu. Idę przed siebie.
"



0 votes

Komentarze (40)


Niedosyt
  Mynyx, May 31 2010

Na wstępie postanowienie: następna idiotyczna walka o bonusy, race'y i inne dziadostwo odbędzie się przynajmniej po 4 miesiącach. Nie mam zdolności do takiego bezsensownego napierniczania, ryje mi to pod deklem niesamowicie, nie gram jak powinienem, tiltuję się jak pies, zaczynam tracić pieniądze w miejscach, w których nie powinienem. Mam nadzieję, że nauczę się wreszcie, że gra na siłę jest bezcelowa.

Co tu dużo mówić: oddałem ok.35BI i właściwie mówiąc tu, że tyle oddałem w pokera jest dużym zakłamaniem. Pod wpływem tiltu zacząłem pogrywać w internetowym kasynie. Jak ostatni degenerat. Kolejne postanowienie: NIE TYKAJ TEGO GÓWNA TY PIERDOLONY IDIOTO! NA CHUJ CI TO?

Cudem jest, że nabiłem 5k euro rake, absolutny rekord. Taka ilość daje mi ponad 100% rb za sprawą race'ów, w których brałem udział i bonusów. Ktoś może spytać: to czego ty narzekasz jak i tak wyszedłeś na solidny plus? Ano, nie chodzi mi o to, by wychodzić na plus, jeśli wiem, że powinienem zbankrutować z kretesem przez chujową grę. Priorytetem jest dokonywanie zagrań z dodatnią wartością oczekiwaną w długim okresie czasu. Dopóki jest to moje jedyne źródło dochodu to nie mogę pozwolić więcej na takie miesiące jak ten.

Dla ciekawskich:

Grałem na NOIqPoker, gdzie odbywały się dwa rr - jeden główny 125k euro, drugi dla graczy NL50-100 z pulą 10k.

Zarejestrowałem się prez RTR, dzięki czemu uczestniczyłem w jeszcze jednym race z pulą 30k$. Do tego dochodził welcome bonus 500 euro.

Pierwsza połowa miesiąca szła wyśmienicie, byłem na plus z gry, solidnie nabijałem rake. Potem przyszedł najgorszy dzień w życiu, poszło 20BI na potwornych kurewstwach. Zaczął się tilt, którego nie potrafiłem ogarnąć do końca miesiąca i konsekwentnie przegrywałem rolla.

Koniec końców wyrobiłem 5k rake, co daje mi 2,5k zwrotu natychmiast, 1,4k w głównym race (powinno być 1,8k, ale ostatnie dni już odpuściłem(najwyższy czas!)), 300 w bocznym (powinno być 600) i jeśli nic się nie zmieni dzisiaj, a może się zmienić, to będzie 1,5k$ z RTR (jak mnie gość wyprzedzi to będzie 1k, dość mówić, że cały czas trzymałem poziom na 2k$). OVERALL: ~5700 euro.

---------------------

Jedyne z czego mogę być zadowolony to to, że potrafiłem odpuścić pod koniec, bo wiedziałem, że jeśli będę dalej cisnął to mogę przegrać resztę, a żadne bonusy mi tego nie zwrócą. Ale marna to pociecha. Jestem wybitnie niezadowolony.

In before:

-graph or it didn't happen- nie używałem trackera, bo się mnóstwo rzeczy z Windowsem zjebało, a nie mogłem odpuścić dnia, by zrobić formata (debiiiiiiiil)
-but how much did you lose- około 35BI na NL100
-tits or gtfo- sam gtfo
-cool story bro- tak wiem
-tl;dr- gtfo



0 votes

Komentarze (12)




Następna strona



Bonusy pokerowe


Streamy pokerowe



Copyright © 2019. TLPoker.pl Wszelkie prawa zastrzeżone
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację jego regulaminu.
Serwis przeznaczony jest wyłącznie dla polskojęzycznych obywateli państw, w których uczestnictwo i reklamowanie pokera internetowego jest legalne.
Kontakt Mapa strony LiquidPoker